Czasami od tego, co piszecie jeży się włos na głowie. Potraficie bić pianę w wątku o olejach silnikowych (ten taki, ten zły, na tym takie oszczędności, na tamtym straty itd….) a nie możecie zrozumieć, że olej w przekładni nie jest na wakacjach. Ten olej też dostaje po tyłku i to bardzo mocno, nie wiem czy tak trudno to sobie wyobrazić? Nie dosyć, że wymiany w skrzyni są wydłużone w stosunku do wymian w silniku to żal Wam paru złociszy na 2-3l. oleju i robicie z tego jakąś wielką tragedię.
Życzę wszystkim zastanawiającym się nad wymianą bezawaryjności i aby nie było później zgrzytania zębów tych w skrzyni i szczęce.
Pozdrawiam.