Wiecie, ja zawsze wychodzę z założenia, że jeśli wydaje mi się, że coś potrafię, to wydaje mi się

Pełną wiarę w swoje umiejętności to można mieć co najwyżej, zajmując się ekstremalną jazdą zawodowo a i tak liczyć się trzeba z tym, że co jakiś czas coś nie wyjdzie

Ja pamiętam, jak na kursie pierwszego stopnia, na ćwiczeniach praktycznych na macie poślizgowej, instruktor zgnoił typka, który uważał się za wielką alfę i omegę. Potem pięknie mu pokazał, że g*** potrafi

Paba: Kurs na prawo jazdy, jak sama nazwa wskazuje, uczy "jak zdać egzamin na prawo jazdy" a nie jak bezpiecznie poruszać się po drogach. Marzy mi się australijski system nauczania kierowców w naszym kraju...
jeździć każdy może, trochę lepiej lub trochę gorzej, ale nie oto chodzi jak co komu wychodzi 

Wracając do tematu, to ja naprawdę rozważyłbym zakup takich samych opon (tylko nowych oczywiście), co pozostaną na drugiej osi. Wtedy masz pewność, że auto nie zaskoczy Cię inną przyczepnością na przedniej i tylnej osi.