Przypomina mi się obraz sprzed kilkudziesięciu lat ,kiedy zimą większość samochodów ( bez rozróżniania na osobowe ,dostawcze ,ciężarowe ) miała z przodu gustowne kartony ograniczające przepływ powietrza przez chłodnicę cieczy. Patenty pewnie słuszne , bo jak pamiętam z zajęć laboratoryjnych (lat temu ...dziesiąt) silnik 1500 z naszej FSO zamontowany na hamowni w celach naukowych ,zadaną roboczą temp. cieczy chłodzącej ( w warunkach lab gdzie temp otoczenia wynosiła niezmiennie ok 20 stC) osiągał po ok 10-15 minutach

.
Wróćmy teraz do teraźniejszości.
Nasze dywagacje n/t szybszego dogrzewania dotyczą nie Żuka , Nysy , Stara 200 czy PF 1500 ale wytworu motoryzacji z górnej półki rozwiązań konstrukcyjnych. I co ? I widzę porady pt : zmień olej na inny -> producent nie ma pojęcia n/t rodzajów innych olejów. Albo zasłoń kratkę ,będzie cieplej -> producent "zapomniał" zastosować otwieranej/regulowanej żaluzji przed chłodnicą.
Nie rozumiem. Z jednej strony zachwyt nad produktem ,a z drugiej wiara ,że jesteśmy lepsi od "OBR Pana Toyody" i wywalone setki milionów $ w tym zagadnieniu poszły w kosmos.
Przykro mi ale się z tym nie zgadzam i :
1.Nie mam żadnych kartonów i w swoim aucie mieć nie będę
2.olejami nie zalecanymi przez Toy dla tego silnika nie będę żonglował (polecam lekturę temu poświęconą-> fachową !)
ps
Zdaję sobie sprawę ,że mamy fantastyczne korzenie dotyczące języka (narodowego) ,bo to i Mickiewicz , Słowacki i inni. Zdaję sobie sprawę ,że Niemcy mają lepszy słownik określający wyrażenia techniczne.
I tak grill kojarzy mi się raczej z kiełbaskami i karkówką popijaną pifkiem

,a nie z wlotem powietrza. Już dawien dawno stwierdzono ,że my nie gęsi.