Dzięki za usunięcie, kilka minut po umieszczeniu tego próbowałam skasować z imageshack, ale chyba bezskutecznie- nawet dobrze nie spojrzałam zanim wrzuciłam

Generalnie najpierw przejechałam się z panem z serwisu- i po prostej drodze i po zakrętach, a na koniec na parkingu na kołach skręconych na maxa zrobiliśmy chyba ze 30 kółek. Potem poszedł na serwis. Po jakimś czasie sam Pan mechanik do mnie przyszedł i wszystko wytłumaczył, tzn. że luzów nie ma, że komputer i błędy zostały sprawdzone zarówno na zapalonym aucie jak i podczas zapłonu i nic nie wykazały. Pod autem nie ma luzów, zero wycieków z amortyzatorów. Przekładnia też super, co potwierdziło diagnozę z rana z firmy zajmującej się ich regeneracją. Mechanik powiedział, że jedyne co widzi do wymiany to te gumki, od razu zapytałam czy mają je na stanie i czy dadzą radę mi to zrobić jeszcze dziś bo po 1. chciałam mieć głowę lżejszą o 1 problem, a po 2. do ASO mam ponad 30 kilometrów...
Szczerze mówiąc kamień spadł mi z serca bo jak facet od regeneracji przekładni zaczął hipotetycznie mówić o silniczku elektrycznym od wspomagania w połączeniu ze słowem ASO to miałam przed oczami liczbę z trzema zerami.
Nie ukrywam, że nie spodziewałam się, że skończy się na takiej bzdurze i że zrobię to tak tanio w ASO. Jeśli nadal bęzie coś pukać to znaczy, że widocznie "ten typ tak ma" i będę głośniej słuchała radia

Nie ukrywam też, że zastanawiam się czy nie podjechać jutro do tego niezaleznego serwisu Toyki, który zrobił mi wycenę w piątek na 3100 zł i chcieli wymienić wszystko co mogło wywoływać tego typu zachowanie auta aby powiedzieć Im KILKA SŁÓW.