Jutro czyli 30.08 przyjeżdża do mnie gość z rodziną z Bielska Białej po kupno mojego aurisa
Nie kraczę, ale obecne ludki mało słowne są, niby będą biorą adres i du... , a potem się zachodzi w głowę komu to ja adres podałem, złodziejowi.

Mogą przez pierdołę mylącą, uzyskać adres i buchnąć coś lepszego. Ze względu na bylejakość ludzi, ja jak coś sprzedaje, to nie umawiam się w miejscu zamieszkania. Ew. z innego miejsca dolatuje z klientem, jak fizycznie go widzę, a nie takie panie a gdzie ty mieszkasz, podaj adres.
Nie rób fotek auta przed domem/garażem, zamazuj rejestracje, to minimum ostrożności.

No cena dobra i przebieg mały, niespełna 10kkm/rok, jak nic nie wymyślę innego, to nowszy Auris w takiej cenie mile widziany będzie. Nie wiem czemu, ja nie mam tego na tyle lidera, aku mam taki sam. Jak byś jeszcze wyczyścił komorę silnika, to te 3k by doszło bankowo i całowali by po rękach.
Co do Corolli, brał bym perłę, bo to podwójny lakier i po moim złożonym procesie na nim, było by olśniewające lustro.
Żona mówi że auto dla mnie ważniejsze, niż
......Rodzina. Ja to tłumacze inaczej, wystarczy myśleć co i jak się przy aucie robi, a roboty i zniszczeń dużo nie będzie. Rodzinę trzeba wychować, tak by znała zasady, obcych już nie da rady, na nich inne są metody. Najłatwiej zbeszcześcić bo to dupowóz tylko, ale jak miłe są zazdrosne i ciekawe spojrzenia na nasze zadbane auto. Żona psioczy, ale i opowiada co ktoś mówi, po widoku całego auta lub silnika, też jest zadowolona. Ja byłem zadowolony, jak padło pytanie gdzie na polerkę oddaje. Jak ktoś wsiada, to jaki by nie był obawia się nabrudzić, bo tak jest czysto. A już szczyt, to jak znajomy co autami handluje, powiedział jej że w takim stanie, weźmie teraz tyle co dała za nie. Także żona psioczy, ale i serce jej się raduje, a nawet moja po detailingowym pucowaniu, boi się wyjechać bo auto jest tak czyste, to inne auto. Każdy ma jakiegoś bzika. Zaraz napiszą ci co mają inne zainteresowania, a miejcie swoje i innym z innymi bzikami dajcie żyć.
