Ja na twoim miejscu kupiłbym na fakturę 2 nowe opony zimowe. Założenie +wyważenie opon na fakturę.
Dlaczego tylko 2? Inny bieżnik i kilka lat młodsze... Ma to sens? Chyba lepiej dołożyć z własnych pieniędzy i mieć 4 równe opony?
Pogadasz z wulkanizatorem to może ci dopisze prostowanie felgi na fakturze. W sumie powiedzmy 1400 zł na fakturach.
Gdy odezwie się ubezpieczyciel to na 100% dostaniesz propozycje ugody jesli to bedzie mniej to przedstawiasz mu faktury na poniesione koszty. Jesli wiecej przyjmujesz.
Generalnie zarówno policjant jak i przedstawiciel własiciela drogi sugerowali jak najmniej ingerencji dopóki nie obejrzy likwidator szkody z Ergo Hestii. Za oknem właśnie w nocy spadł śnieg i coraz trudniej będzie jeździć na dwóch letnich i dwóch zimówkach.
Boję się, że im więcej ingenerencji tym więcej będzie mi do zarzucenia...
Zakładam że pisałes o felgach stalowych (wulkanizator wciagnął ci na nie letnie opony wiec felga aż tak nie ucierpiała) przepisy mówia o oponach tego samego typu na osi wiec nawet nie zaczynaj wątku 4 szt to go rozbawisz.
A o wymianie 4 felg stalowych na nowe zapomnij w sytuacji gdy na rzekomo uszkodzonej jeździsz i dało sie ja wyważyć.
Do tego rodzi sie jeszcze pytanie czy wskazałeś policjantowi uszkodzenie felgi i jest to udokumentowane czy dopiero zauważył ci to wulkanizator po zrzuceniu opony ?
Felgi lekkie, w dodatku rzadki wzór. Po założeniu na nie dwóch letnich opon nie odczuwam żadnych niedogodności ale też jeżdżę wolno (felga ma lekko ścięty wewnętrzny rant o kilka milimetrów na długości około 10cm) Czasami jednak trafiają się trasy i tam jadę szybciej a nie chcę, żeby okazało się po ugodzie, że w trakcie trasy coś jednak jest nie tak z felgą. Policjant nie widział felgi ale sam zasugerował żeby w porozumieniu z likwidatorem zaliczyć porządny warsztat i sprawdzenie całego zawieszenia a nie tylko felgi.
Nie jestem rozszczeniowy ani nie mam zamiaru nikogo oszukać ale delikatna nauczka dla miasta jednak jest wskazana. Droga ta jest wąska bez poboczy czy chodników. Codziennie jeździ nią dziesiątki ciężarówek i setki osobówek plus piesi, rowerzyści i motocykliści. Gdy robiliśmy zdjęcia z policjanetem kojego krateru z jednej z firm przy ulicy wyszedł facet i poprosił policjanta aby dopisał do protokołu który pójdzie do miasta, żeby w końcu naprawili oświetlenie na ulicy. A ulica rzeczywiście w sporej części od zawsze (ja jeżdżę nią codziennie do pracy od ponad 7 lat) wygląda jak tor testowy, co gorsza kanalizacji na części odcinka nie ma, na innych czasem jest zapchana a wszystkich dziur ominąć się nie da. Od czasu do czasu do dziur nasypią kruszywa albo nawet zalepią je asfaltem ale to pomaga na kilka dni albo tygodni.
Gdybym dostał 1400zł a felgę udało się odzyskać, to byłoby chyba w porządku dla obu stron?
Najważanijsze dla mni pytanie czy mogę kupować opony i podjechać do warsztatu, któy oceni możliwość uratowania felgi czy jednak czekać na likwidatora
Zdjęcia dziurki w drodze, felgi ze ściętym rantem i opony :


imag com