dość regularnie pokonuję trasę Toruń - Dębki, więc większość A1 i końcówka lokalnymi. dla spokoju przewożonych ludzi i zwierząt ustawiam tempomat na 125; dojeżdżam z wynikiem poniżej 7. 230 km pokonuję w mniej niż 2h 30 min. nie mam dpf, adblue, scr, układu wtryskowego 2000 bar, dwumasy i pozostałych ekologicznych wodotrysków, które nabijają kasę producentom części. czy to jest źle? moim zdaniem to jest bajka, tym bardziej ze z w/w powodów jestem pewien, że tym autem mogę jechać w największą dzicz i z niej wrócę.
jednak, jak kiedyś napisałem - ravka powinna być drugim autem w rodzinie. coś sportowego trzeba sobie dokupić..
zapomniałem dodać iż jestem bardzo usatysfakcjonowany faktem, że ten co za mną jedzie nie musi włączać wewnętrznego obiegu powietrza:))