Cała dyskusja zaczyna przypominać rozkminkę typu: powiedzcie mi, czy podoba mi się Kaśka z IVc. Jednemu się podoba, innemu nie. Tak samo jest z 1,33. Przejechać się takim, potem przejechać się innym, mocniejszym i sprawa jest dość jasna. Jednemu (np. mi) na autostradę wystarczy hybryda, chociaż też w innym wątku grupa wielbicieli KM i momentu obrotowego przekonywała, że hybryda na autostradę jest za słaba. Dla mnie nie jest - jeżdżę max 120 km/h i w moim przypadku jest wystarczająca. W moim. W innym może być za słaba, bo ktoś jeździ ciągle 150-170. To samo jest tu. Dla jednego 1.33 jest zdecydowanie za słabe, a komfort z uwagi na liczbę KM nieakceptowalny. Drugi przesiadł się z jeszcze większego muła i jest zadowolony, twierdząc, że 1.33 się nieźle zbiera.
Jedyne wyjście pojeździć jednym i drugim. Porównać i SAMODZIELNIE podjąć decyzję. 1.33 nie jeździłem, ale mam auto o porównywalnej mocy i dynamice. Jeździłem nim dość długo (około 100 tys. km). Potem kupiłem Aurisa HSD. Starym autem jeździ Żona. Czasem do niego wsiądę z konieczności - podjechać na serwis, przegląd itp. Powiem jedno: w moim odczuciu różnica jest ogromna i kupując auto nie zastanawiałbym się nawet i brał mocniejszy silnik.