Obie moje Q7ki były z salonu, pierwsza 2012, druga 2017 w wersjach grubo ponad standardowych 3,0 TDI pierwsza 550, druga już 600 Niutonów no i oczywiście z napędem quarto na 4 łapy nieodłączalnym po osiągnięciu jakiś prędkości.
Odróżnijcie tylko proszę słowo komfort od słowa wypas/bajer.
To, że tych dwóch aut nie da się porównać pod tym drugim względem typu wypas / bajer to oczywiste, to, że jakość wykonania jest nieporównywalna to też jasne, ale „to nie jeździ” na Boga . To, że miałem wirtualny kokpit między zegarami a na słowo „jestem głodny” wyskakiwały mi wszystkie restauracje na i przy trasie z ich opisem jakie to … tak to jest bajer, ale nie komfort. Mógłbym o tych bajerach z Q7ki pisać i pisać i czasu by nie starczyło z jakością materiałów, przeszyciami, podświetleniami w środku ze zmieniającymi się kolorami i przestrzenią, ale to wszystko to bajery, uwierzcie.
Mówiąc, że nie odczuwam jakiegoś spadku komfortu mam na myśli jakość mnie samego np. ostatnio pojechawszy z W-wy do Suwałk przez Tykocin (kilometr brukowanej drogi) i tego samego dnia powrót, gdzie wysiadam po w sumie 8-9 godzinach jazdy zupełnie w takim samym stanie, jakbym je spędził na kanapie przed telewizorem, po czym idę wieczorem na 4 godzinny turniej brydżowy nie czując żadnego zmęczenia. Teraz rozumiecie? Tym byłem zaskoczony po przejściu na Rav’kę, że jest na tyle „kanapowa” i wygodna jakbym taka trasę pokonał Q7’ką z całym szacunkiem dla tej ostatniej pod kątem bajerów, przestrzeni i wykończenia i cudów wszelakich. Obecnie nie otacza mnie piękna skóra w cielakach, tylko sztuczna, ale jest OK, chamskiego plastiku nie widzę, ważne jak to jeździ i czy czują się komfortowo po przejechaniu sporych tras. To tylko miałem na myśli. Poza tym Q7-ka to zwierzę typowo autostradowe i do pokonywania sporych dystansów a sami wiecie, że RAV’ka raczej jest zwierzęciem lubiącym bliskość miasta, lub dróg podmiejskich. Innymi słowy troszkę gruszki z jabłkami, więc porównać się nie daje.
Wiecie np. czym jest komfort dla mojej staruchy? Ano ma być małe, miejskie, łatwe w parkowaniu i z czujnikami parkowania, które zmieniają amplitudę piszczenia, no bo z kamer 360 stopni w wersji Executive nie umiała korzystać przecież. Ważne jeszcze, że jest białe i z czerwonym dachem i lusterkami. Rozumiecie coś z tego? No to sprzedałem poprzednią III Ravki i przywiozłem z salonu „plastikową” Cytrynę C3. Po dwóch godzinach jazdy z Lublina czułem się tak, jakby mnie walec po kręgosłupie przejechał. A ona wniebowzięta i wreszcie ma „swój komfort”.
Jak panowie widzicie to dość względne pojęcie.
Ale wracając do meritum, naprawdę pod kątem pokonywania tras i nawet trudnej nawierzchni ja przynajmniej ze zdziwieniem (pozytywnym) przyjąłem, że jak na te pieniądze i wcale nie za dużą budą RAV’ka w obecnej IV wersji jest może nie doskonała, ale naprawdę nie odstaje strasznie w komforcie siedzenia, jazdy i resorowania na cięższych czasem nawierzchniach od aut z wyższych półek. To jest oczywiście opinia subiektywna, bo jak dowiodłem dla każdego słowo komfort znaczy odrobinkę co innego.
Pozdrawiam,
TZ
ps. oczywiście mogę też sporo już napisać, co mnie wk... w ravce i tu też trzeba być sprawiedliwym, jak choćby z tymi przyciskami w wyglądzie i jakości, jakby z poprzedniej dekady, pomijam ich umiejscowienie, przynajmniej niektórych ... no, ale to "nie jeździ", acz owszem może wk ...ć
