Odświeżę nieco wątek, bo wstąpiłem do ASO i stwierdzono, że akumulator nie jest uszkodzony (mimo tamtego zdarzenia, gdy napięcie spadło do kilku V), a jedynie niedoładowany, pewnie ze względu na krótkie trasy pokonywane przez mnie.
Po przejechaniu 25km do ASO i sprawdzeniu aku, okazało się, że ma tylko 75% naładowania.
Ponadto stwierdzono, że po 10 minutach ładowania nadal pobierał około 140 mA prądu, więc uznano, że chyba coś mu "podjada" prąd.
Też doszlibyście do takich wniosków?