To nie jest kwestia jedynie Toyoty, choć jak ktoś wcześniej miał jedynie te marki aut, to faktycznie tak to może wyglądać.

Po prostu nie da się hermetycznie zamknąć uszczelki, aby szyba była ruchoma a woda nie penetrowała wnętrza drzwi choć w minimalnym stopniu.
Autem trzeba jeździć aby auto suszyć! Nie jeżdżone auto psuje się częściej. Jeśli ktoś kupuje samochód po to aby raz w wakacje wyjechac na urlop, a reszte dni stoi w garażu to zaraz posypią się podzespoły. Systematyczne użytkowanie powoduje, że samochód mniej się psuje. To dotyczy też tej nieszczęsnej wody, podczas jazdy wyschnie, się wysuszy.
Ostatnio opryskałem wieczorem auto na górze i podwozie z soli i odstawiłem samochód na jeden dzień, bo kolejny okazało się ze muszę zostać z dzieckiem i wsiadając dnia następnego usłyszałem dziwne dzwieki - prawdopodobnie klocki na styku z tarczami, a przez parę set metrów podczas hamowania był dziwny dzwiek. Po prostu na tarczach pozostał syf z niewysuszonej wody, osadu i tyle. Dlatego tak ważne jest suszenie samochodu poprzez systematyczna jazdę (to dotyczy tez uzywania klimy, układu wydechowego, smarowania silnika i wszystkich podzespołow)

ja bym się tym nie przejmował przy założeniu codziennej ekslopatacji. To samo dotyczy usuniecia resztek wody z uszczelek i szpar drzwiowych.