Tak to jest z gwarancją, za którą się płaci grubą kasę i z której praktycznie nie można skorzystać.
Wygląda na to, że znasz dobrze sytuację.
Pojechałem dziś do ASO i oczywiście przeszli do następnego kroku swojej rzekomej "procedury Toyoty", czyli do propozycji wymiany czujnika. Koszt czujnika + koszt wymiany to bagatela ponad 3150 zł.
Czyli zanim dojdzie do wymiany baterii klient musi ponieść co najmniej takie koszty:
- gwarancja przez 10 lat, czyli ok. 2500 zł,
- wymiana filtra baterii, czyli ok. 150 zł,
- wymiana czujnika, czyli ok. 3150 zł.
RAZEM: 5800 zł.
Czyli wygląda na to, że warunkiem wymiany baterii jest to, żeby klient najpierw zasponsorował sobie sam tę wymianę.
Chociaż na gębę twierdzą, że w razie nietrafionej diagnozy (np. ten czujnik) koszt byłby zwrócony.
Oczywiście nie zgodziłem się na wymianę, zgodnie z Twoim postem.
Błąd wykasowali i bateria działa. Ciekawe jak długo.
Zastanawiam się co teraz zrobić. Pisać do klient@toyota.pl ?