No to już jesteśmy trochę bliżej:) też raczej nie jechałbym do Hiszpanii, czy Grecji autem. Myślałem bardziej o Bałkanach czy Włochach.
Też uważam, że elektryki albo napędy wodorowe w przyszłości będą pewnie fajne, ale póki co, to nie jest ich czas. Na razie są dla wąskiej grupy odbiorców (mających dom i nie jeżdżących daleko), kiedyś pewnie się to zmieni, ale pracować trzeba nie tylko nad wydłużeniem zasięgu, a przede wszystkim nad czasem ładowania.
Nie do końca wierzę natomiast w te zerowe koszty eksploatacji. Jesteś w stanie wytworzyć tyle energii, żeby zasilić dom i ładować auto? Przez cały rok, nie tylko w lecie? A nawet gdybyś był, to musisz odjąć utratę wartości auta przez te lata, która będzie znacznie większą, niż w przypadku silnika spalinowego. 5-cio czy 10-letnia spalinowka to wciąż dobre auto, natomiast elektryk w tym wieku będzie miał wyeksploatowaną baterię i będzie po prostu przestarzały (bo na topie będą takie z 1400km.zasiegu, a nie z 200).
Jak to podsumujesz, to wyjdzie ci, że całkowity koszt użytkowania elektryka przez kilka lat jest znacząco wyższy, niż spalinowego (i tak pewnie będzie jeszcze przez dłuższy czas ), a wygoda dużo mniejsza (przy dalszych wyjazdach), więc dla mnie wybór też jest oczywisty:)
PS: pisząc o "dalszych wyjazdach" tak naprawdę mam na myśli też te średnie. Powiedzmy, że masz coś załatwić w mieście oddalonym o 220km. Masz zasięg na 400, ale to nie wystarczy na 2 strony. Jedziesz, odbywasz jakieś spotkanie, coś robisz... Kończysz i zamiast wracać do.domu szukasz ładowarki.... Alternatywnie po przyjeździe do tego miasta zostawiasz gdzieś podłączone auto i dalej jedziesz taksówką - obie wersje bardzo słabe
EDIT: dopiszę jeszcze anegdotę sprzed około miesiąca. Wracałem z dalszej trasy trochę na oparach. Do stacji miałem jeszcze kawałek, a biedak wyglądał już z baku. Jechałem sobie więc emerycko 90-100 po autostradzie. Wyprzedziłem wtedy na odcinku ~30km jedno auto. Zgadniesz jakie?
