Dokładnie, jeździć i nie obserwować. Jak odpala z rana jest ok. U mnie jeszcze wyznacznikiem trupa 12 V jest poranne wejście do auta, gdzie ledy w suficie ledwo świecą. Wtedy wiem, że oho - działo się. Poza tym tylko raz uziemiłem auto (w czasie odkurzania). Nigdy później nie stanęło, a bywało, że w czasie covida stało ponad tydzień i też nic nie było. Cały czas się zbieram, by zrobić własnego celllinka, ale czasu brakuje i chęci. Balansery mam, ogniwa wybrane, obudowę wydrukować (no może jeszcze projekt, ale to moment), do tego jakieś przetworniczki dorzucić, bezpieczniki i złącza...