a nie widzę w tym żadnej winy konsumenta, że chce taki czy inny towar. Gdyby handlarze nie kręcili to ludzie nie kupowaliby aut z pseudo przebiegiem 160 tkm w 20 letnim aucie tylko 300-400 albo poszliby po nowe do salonu. Nikt handlarza nie zmusza do cofania licznika. To nie kupujący jest oszustem tylko sprzedający w tym przypadku.
Nie martw się jak wchodzilem w motoryzację jakieś 10lat temu podobnie myślalem. Na tą chwilę jedyną różnicą którą zauważam jest to że handlarza łatwo zlokalizować po vinie auta które sprzedaje natomiast z patologami Januszami niestety nie jest prosto bo trzeba by jakoś po peselu ich zaznaczać w necie.
Dzięki patologom z jednej i drugiej strony mam problem bo boję się kupić auto w pl i z drugiej strony boje się je sprzedać w pl. Oczywiście jak bym robił to raz na kilka lat to spoko można łyknąć nerwosol, zacisnąć zęby i iść na żywioł no ale jak bawię się autami to co ? Dlatego mam sposób zresztą moi koledzy też ... zagranica a jak Polska to tylko przez pośredników.
A potem Janusze psioczą jak jest źle w pl.

I żeby nie byo handlarze mnie kilka razy powieźli. Ostatni raz pół roku temu

więc jestem świadomy tego co się dzieje.
P.s.
Cofanie licznika jest kur....es...wem ale niestety patologiczny Janusz omija auta z przebiegiem i tak ambitny oszust wystawi auto z nalotem ponad 200k.km.i nie sprzeda go w cigu pół roku a cofnie zegar i sprzeda je w ciągy tygodnia.
To samo z lakierem. Coś bylo malowane hmmm handlarz zostawi to no bo auto miejskie itp.do tego za granicą norma w pl.po 20tu miernikowców więc co handlarz zrobi ? Poleci do lakiernika i skorzysta z uslugi "pod miernik".
Janusz chce Janusz ma.
U kolegi w zakl.lakierniczym 90% usł.pod miernik dotyczy aut na handel. No ale pewnie handlarz sam to wymyślił.
I tak bym mógł pisać i pisać
