Kupienie 2-3 latka nie po dzwonie czy powodzi i ogólnie bez wad, graniczy z cudem. A diler sprzedaje to co ma. Bez-dzwonowych nie sprzedaje, bo skąd miałby je wziąć 
Powinno się nagrywać takie rozmowy (rozmówcę należy o tym poinformować), deklaracje o bezwypadkowości potraktować jako element oferty sprzedaży, a tę niezgodność jako zatajenie wad ukrytych.
Niestety jest trudno ale też nie jest tak źle. Na zachodzie jest lepiej o cenę napraw czyli nie opłaca się naprawiać aut natomiast malowanki są rzeczą naturalną i nikt nie robi z tego powodu zagadnienia.
Masz prosty przykład dowiedziałeś się o stanie auta, o kolorze i jaką miał oryginalną grubość lakieru albo o miejscach gdzie były te "mikrony"? Nie nic się nie dowiedziałeś. A jak mam odpryski na przedniej części lakieru np.czarnego to mam je zostawić ? Tym bardziej że robiąc maskę cieniuje błotniki. Jak ostatnio ktoś ostrym narzędziem przeleciał u mnie w rodzinie praktycznie nowego Yarisa to zostawić ? A w ogłoszeniu przy sprzedaży co napisaćb? Bezwypadkowy ? Nie bo malowany. Powypadkowy ? Nie bo bezwypadkowy. A może dopiska malowany i sprzedaż auta przez pół roku i odbieranie telefonów od handlarzy złomem pt.daje tysiąca i za chwilę jestem.
Syt.w Pl na tyle jest patologiczna że znam hurtowników sprzedających auta bezwypadkowe dziesiątkami w skali miesiąca każde z nich które coś miało malowane malują jeszcze raz pod miernik.
Niestety polski Janusz wymaga Miras oszust daje a pośrodku jestem ja bo chce kupić normalne auto w pl i boję się ulepa pod miernik a z drugiej strony chcę sprzedać coś i muszę albo dawać auto do handlarza albo wystawiać je za zachodnią granicą.
I tak może nadmienię że piszę to z perspektywy osoby która zmienia często auta, dużo jeździ i posiada ich kilka sztuk a do zakupu nie szykuje się dwa lata
