Ale szybki i długi wątek się zrobił

Jesienią miałem taką sytuację. Wracałaem z żoną z mazur i utknęliśmy w korku na A1 - jakiś mały karambol i 4 godziny stania. Trzymałem wszystko włączone, radyjko leciało, silnik co jakiś czas się odpalał. Ciepełko było i tak żeśmy se stali. W pewnym momencie pukają do nas ludzie i błagają o podwózkę, bo im się CHR zepsuło, a nasza rejestracja pasowała

No i co im się stało:
- CHR hybryda mało jeżdżone
- Jak stanęli w korku to wyłączyli napęd i zostali na ACC żeby muzyczka leciała
- W pewnym momencie wszystko zgasło (ani bagażnika otworzyć żeby wyjąć trójkąt, ani na N przełączyć żeby żeby zepchnąć wraka z drogi, ani nawet awaryjnych, a noc to była).
- Za nimi, dwa auta dalej stała pusta laweta
- Laweciarze mieli oczywiście kable ale CHR ni chu chu systemu nie odpalił, więc po doczytaniu w necie jak odblokować przekładnię na N zapakowali wraka na lawetę i szukali podwózki bo byli w trójkę, a w lawecie jedno miejsce wolne było.
W sumie to nie wiem czemu nie odpalili na kable ale może właśnie tak jak Bartek pisze BLE padło? Ludzie mieli generalnie małe pojęcie o aucie i ja ich uświadamiałem że w takich sytuacjach nie wolno wyłączać napędu.
W róznych autach jak się zdarzyło aku wyładować to zawsze przed odpaleniem starałem się go trochę podładować.