Zdarzały się wadliwe akumulatory,ale to temat do weryfikacji i wykonanie testu po pełnym ładowaniu.
Ciekawi mnie jak ASO może się dowiedzieć, czy akumulator jest wadliwy bo był "fabrycznie" wadliwy, czy po prostu użytkownik go doprowadził do takiego stanu. IMHO to raczej niemożliwe, ewentualnie może sprawa dla specjalistycznego laboratorium. Te wszystkie parametry które bada profesjonalny sprzęt elektroniczny (napięcie, max prąd rozruchowy, oporność wewnętrzna/konduktancja, pojemność itp.) generalnie trafia szlag po wielokrotnym rozładowaniu i zasiarczeniu płyt. A przecież klientowi wydano sprawny samochód ze sprawnym akumulatorem.
Z tego co wiem z kanału mrAkumulator to prawdziwi fachowcy nie przyjmą reklamacji na akumulator dopóki wpierw nie sprawdzą samochodu - przede wszystkim układu ładowania i prądu pasożytniczego. Dopiero po tym kroku ewentualnie reklamacja zostanie uznana, skoro to nie samochód jest przyczyną problemu z akumulatorem (oczywiście cały samochód, łącznie z akcesoriami elektr.)
Jeżeli typowe ASO tylko sprawdza akumulator, choćby najbardziej zaawansowanym przyrządem, to nie ma praktycznie żadnych szans by dojść do przyczyny fakapu. W sumie to jest korzystne dla nas klientów, bo nowy akumulator dostajemy gratis nawet jak go sp.dolimy kamerką z trybem parkingowym

Dla ASO to też prostsze, bo to nie oni pokrywają koszty, a roboty mniej w porównaniu do pełnej diagnostyki układu ładowania, elektryki w samochodzie itd.