Ciągle nie rozumiem jak to sobie wyobrażacie że komputer połączy wskazania z ABSu z numerem czujnika ciśnienia. Przeciez ABS nie podaje "hej, koło z czujnikiem 123456 kręci sie wolniej". Coś mi sie obilo o uszy ze w niektórych autach (Audi?) nie ma TPMS tylko jak ABS wykryje, że dane koło ma większą prędkość kątową od innych to pewnie ma malo powietrza i mu średnica spadła ale to nie ma związku z TPMS.
Jestem w stanie uwierzyć że jedna antena po czasie propagacji sygnału z/do czujnika czy też mocy tego sygnału wymyśli który czujnik gdzie jest ale jakieś kombinowanie ze zmianą ciśnienia przy manewrach do dla mnie fikcja. Zbyt wyrafinowane algorytmy jak na firmę która nie ogarnęła sensownego rozpoznawania znaków drogowych.
Nie wiem dlaczego nie rozumiesz, to nie jest fikcja, tak się to realizuje. Poszukaj szczegółów ntt w internecie, może przekona. Najprostszy TPMS wysyła w interwałach jednocześnie swój ID i ciśnienie. ABS podaje bardzo dokładnie prędkość każdego z kół. Przyhamujesz auto to zwiększy się ciśnienie w przedniej osi. Jeżeli w tym momencie trafisz na sygnał nadawania któregoś z przednich kół to masz jego ID i już wstępnie przypiszesz do przedniej osi. Itd..kolejne etapy przy innych manewrach np skręcania gdzie dochodzi do różnic w prędkości kół o których pisałem, które kolejno zwiększają prawdopodobieństwo prawidłowości przypisania, proces trwa dziesiątki minut, może nawet godziny, wszystko zależnie od statystyki zdarzeń. Bierze w tym udział nie trywialny do dobrej implementacji algorytm.
Dopasowanie na podstawie propagacji lub mocy sygnału i różnic odległości od anteny, także są takie rozwiązania ale odległości muszą się znacznie różnić dla 315 czy 433MHz. Dlatego taki system jest w stanie odróżnić sygnał odbiornika umieszczonego tuż przy kole od pozostałych, stąd konieczność 4 anten. Jedną anteną nie uzyskasz odpowiedniej dokładności pomiaru.