Ja tylko chciałbym przypomnieć wszystkim o paru faktach:
1. Druga liczba w oznaczeniu lepkości oleju, którą tak ochoczo niektórzy lubią manewrować, jest wprost proporcjonalna do grubości filmu olejowego w ustalonej temperaturze. Producent spasował silnik biorąc pod uwagę określoną grubość filmu olejowego w docelowej temperaturze pracy silnika, więc dlaczego sądzicie, że jak w zdrowym silniku zastosujecie olej, który w tej roboczej temperaturze utworzy grubszy film olejowy to cos polepszycie? Jedyne, co polepszycie, to spalanie. Będzie wyższe.
2. Silniki w układach hybrydowych Toyoty pracują w specyficznych warunkach, tj. na trasie są dogrzane, w mieście nie (chyba, że ktoś nie umie korzystac z hybrydy - to można rozpoznać po tym, jakie kto spalanie uzyskuje; jeśli powyżej 5l w mieście to zdecydowanie nie umie). Olej tam nie powinien być gesty. A jeśli ktoś sie boi o zatarcie (nieuzasadnione, ale... ja tez robię to, co tu opiszę), to niech sobie doleje dodatku przeciwciernego. Jest ich mnóstwo na rynku.
3. Interwały olejowe, które ustala Toyota w instrukcji, są lepiej niż dobre. 15 tysięcy przebiegu. Tyle, że silnik benzynowy nie pracuje stale, np. u mnie średniorocznie (miasto, trasa, wiochy, wszystkie pory roku) - odczytując z aplikacji - 61% przejechanego dystansu auto przebyło w trybie elektrycznym. A więc silnik benzynowy przejechał średnio 6000 km między wymianami oleju.
4. Wiem, że są różni dealerzy i różne ASO, mogę wskazać nawet partaczy. Ale mnie sie posczęściło i korzystam z dobrego. I zawsze przyglądam się przez okienko temu, jak przebiegają prace przy moim samochodzie. I za każdym razem jak zlewają olej to widzę, że jest przejrzysty i brunatny (nie czarny). A warto dodać, że jak przyprowadzam auto na serwis to nim oddam je, to dolewam pół dawki płukanki pewnej znanej firmy i czekam chwilkę. Jeśli więc po przepłukaniu nie jest całkiem czarny ten zlewany olej to znak, że jest gitara.
5. Auto moje przebyło trasy przez Alpy z szybkościami maksymalnymi dozwolonymi i nigdy temperatura cieczy chłodzącej (bo tylko ta widzę) nawet nie zbliżyła się do niebezpiecznego pola. Nie ma więc powodu by sądzić, że olej sie przegrzewa.
A jak ktoś jeździ głównie po mieście, jak taryfiarze, to zmiana oleju na gęstszy to już kompletny bezsens. Ani nie maja w pełni wygrzanego silnika, ani nie maja minimalnego spalania.
O innych konsekwencjach stosowania grubszego, niż zalecany, filmu olejowego, można sobie posłuchać na filmach np. prof Chrisa, czy "Łysego".
Dziwi mnie natomiast, że wiedza jest ogólnodostępna, wszystko jest wyjaśnione, zbadane, policzone, a i tak krążą jakieś mity i każdy ma swoje zdanie oparte na jakimś rzekomym doświadczeniu...