Witam, corolla 2019 rok, benzyna. Może ktoś przerabiał lub miał podobny problem.
Mam problem z akumulatorem 12V.
Auto eksploatowane w 99% na trasie - 60 km, po paru godzinach powrót 60 km.
Kłopot polega na tym, że wg pomiarów multimetrem (napięcie) akumulator jest permanentnie niedoładowany (zacząłem obserwować temat po info z serwisu, że aku jest do wymiany).
Podczas mrozów akumulator po 2 dniach postoju pokazuje napięcie 12-12,3v max.
Z obserwacji (założyłem monitor aku i na telefonie mam podgląd ładowania) wygląda to następująco:
- rano odpalam, temperatura poniżej 10 stopni, ładowanie pokazuje 14.3V
Jeśli temperatura nie wrośnie całą trasę ładowanie cały czas jest na poziomie 14,3V.
Jeśli temperatura wzrośnie np na zewnątrz jest +5-8 stopni a pod maską powyżej 10 stopni to napięcie ładowania spada do 12,4 V.
Efekt jest taki, że ładowania praktycznie brak a SOC zaczyna spadać - czyli prąd jest brany z akumulatora.
Częściowo problem rozwiązuje włączenie świateł mijania - wtedy napięcie ładowania rośnie do 13,5V, SOC zaczyna bardzo powoli rosnąć.
Sumarycznie jednak akumulator pozostaje permanentnie niedoładowany i zawsze po 1-2 dniach postoju napięcie na akumulatorze wynosi 12.0-12.3 V czyli są to okolice 50% naładowania akumulatora.
Wymiana akumulatora nic nie daje - włożony do innego samochodu jest naładowany prawidłowo - pokazuje 12,5-12,7V po tygodniowym postoju.
Czy ktoś spotkał się z takim problemem? Moim zdaniem jest to ewidentnie kwestia zarządzania ładowaniem.
Może kwestia tego a'la IBS przy klemie minusowej?
Będę wdzięczny za wszelkie sugestie.