Toyota Klub
.: GARAŻ :. => Corolla => Wątek zaczęty przez: Dexter_ w 04 Marca 2024, 18:55:54
-
Dzień dobry,
planuję zakup Corolli rocznik 2019 lub 2020 z silnikiem 1.6 Valvematic 132KM i waham się co do skrzyni.
Jeśli chodzi o CVT, to wrażenia z jazdy miałem zaskakujące dobre, a przyznam, że była to moja pierwsza przejażdzka automatem.
Nie ma co, pozytywnie się zaskoczyłem. Wciąż się jednak waham, bo niepokoi mnie koszt naprawy/wymiany skrzyni w przypadku jakiejś awarii. Po lekturze kilku wątków na forum odniosłem wrażenie, że jeśli coś się wysypie to i) nie ma za bardzo komu naprawić, a jeśli się ktoś znajdzie, to drogo, ii) koszt nowej skrzyni w relacji to wartości auta jest duży.
Planuję zakup auta z niedużym przebiegiem (tak < 50kkm), robię max 10k rocznie, więc ryzyko chyba nie jest duże i pewnie mam niepotrzebną fobię.
Decyzję oczywiście muszę podjąć sam, ale jestem ciekawy opinii forumowiczów!
BTW, czy dla roczników 2019/2020 można jeszcze trafić na egzemplarz z problemem "wyjącej" skrzyni manualnej?
-
Trza wziąć też pod uwagę, gdzie mieszkasz i gdzie będziesz jeździł. Jeśli w większości poza miastami i korkami, to bierz manuala. Jest bardziej bezproblemowy, łatwiejszy i tańszy przy ewentualnej naprawie. W trasach manual jest jak najbardziej ok. No, a jeśli w większości miasto, korki, to manual do miasta jest nieco upierdliwy, CVT to wygoda i komfort większy. W sumie, jak nie będziesz katował skrzyni, jeździł płynnie, spokojnie, to CVT potrafi wytrzymać spokojnie 200 - 250 tys. km, no, ale co potem? Auto będzie jeszcze na chodzie, a skrzynia? Kłopot. Sam zdecyduj. Ja na Twoim miejscu wziąłbym manuala dla świętego spokoju, nawet do miasta. Jeździłem takim Aurisem 4 lata. A jeśli już automat to ewentualnie niezniszczalne e-CVT w hybrydzie.
-
Bierz autonat, to z zasady droga w jedną stronę. Gdy raz kupisz już zawsze bedziesz chciał. Życie jest zbyt kruche i krótkie by się przejmować co może się wydarzyć i stać w przyszłości że skrzynią. Nie znam tego modelu skrzyni, ale zapewne nie ma tragedii. (Mam cvt, ale taką trochę "mieszaną" i jestem zadowolony).
Możesz serwisować i masz wtedy gwarancję "Rekax" w razie kłopotów skrzynia podlega naprawie.
-
Bierz autonat, Gdy raz kupisz już zawsze bedziesz chciał.
Racja, można i tak. Nikt nie musi przecież jeździć autem do zdechu skrzyni CVT. Można sprzedać i kupić następne. A jazda automatem jest bezcenna ;)
-
Jeżeli tak się boisz potencjalnej awarii przy przebiegu 200 - 250 tys. to odpowiedz sobie na pytanie co ile lat zmieniasz samochód i kiedy osiągniesz taki przebieg ? Ja mam od nowości CVT, przez 7 lat zrobiłem 101 tys. i cały czas mam banana na twarzy. I mam w d.... owe 200 tys. Nie przypominam sobie aby na forum ktoś pisał że padła mu skrzynia po tym przebiegu. Colin pisał, że w części z nich była wada fabryczna, przypuszczam więc że u mnie by się już objawiła. Ponadto, pomimo tego że producent nie zaleca wymiany oleju w tej skrzyni ja to zrobiłem przy przebiegu 90 tys. Jeśli Twój dylemat będzie trwał jeszcze kilka lat to daj znać, jak dobiję do 200 tys. to dam ci info czy skrzynia się rozsypała :) Na razie nie myślę o tym, cieszę się komfortem jazdy automatem i wiem, że nie kupię już auta z koniecznością wachlowania.
-
Nie ma co, pozytywnie się zaskoczyłem. Wciąż się jednak waham, bo niepokoi mnie koszt naprawy/wymiany skrzyni w przypadku jakiejś awarii
Jak odpowiada Ci jazda cvt to bierz cvt. Nie jest to jazda jak zwykłym automatem ale jest wygoda.
Co do kosztów to za bardzo nie masz się czego bać bo skrzynia 6b z toyoty też nie była święta. Zresztá za bardzo nie masz wyboru bo nie ma obecnie marki auta która Ci zaoferuje jazdę bez potencjalnych zagrożeń dla kieszeni :-)
-
Dzięki wszystkim za podzielenie się opinią!
W międzyczasie miałem okazję ponownie przejechać się Corollą 1.6 z CVT, tym razem w warunkach bardziej poza miejskich, i moje pozytywne wrażenie zostało jak najbardziej podtrzymane. Jeśli trafi się egzemplarz CVT z sensownym przebiegiem, to biorę!
Choć w trakcie rozważań nad tą skrzynią (i z uwagi na to, że tych nowych wersji z silnikiem 3-cylindrowym 1.5 i 125km nie biorę pod uwagę) zacząłem lekko spoglądać w stronę hybryd. I przyznam, że trochę mnie kusi, ale zastanawiam się, czy ma to sens jeśli stosunkowo mało jeżdzę? Po zakupie auta myślę, że będę kręcił nie więcej niż 10kkm, proporcje powiedzmy 50/50 miasto (Wwa) i trasa. Ale może się zdarzyć, że auto będzie miało okresy symbolicznego użytkowania. Czy jeśli auto będzie miało okresy dłuższego zastoju, to można się spodziewać problemów z baterią klasycznej hybrydy? Temat w sumie chyba na inny wątek, przeskanuję sobie jeszcze forum pod tym kątem, ale jeśli ktoś chciałby podzielić się opinią tutaj to z góry dzięki:)
-
Dlaczego lekko w stronę hybryd? Mocno spoglądaj! Ja robię hybrydą nie więcej, jak 12 - 13 tys. rocznie, w zimie miewam dłuższe przestoje i żadnych problemów z elektryką. Warunkiem powodzenia jest, moim zdaniem, brak w hybrydzie jakichś dodatkowych urządzeń pobierających prąd /alarm, wideorejestrator wpięty w instalację/, zaopatrzenie się w niedrogi multimetr do mierzenia napięcia akumulatora i ewentualnie dobrą ładowarkę mikroprocesorową oraz byleby akumulator nie był ten "słynny", turecki Multu i nie masz się czego obawiać. Jak hybrydka ma ci dłużej postać, to raz na jakiś czas możesz zmierzyć napięcie akumulatorka 12 V i jeśli spadnie poniżej, powiedzmy 12,4, to, jak mawia kolega przmor, bo to jego mądra rada, którą jak trzeba, to stosuję, włącz po prostu hybrydkę i z wyłączonym nawiewem pozostaw na P na jakąś godzinę i auto samo się odpowiednio naładuje, że znów będziesz miał na jakiś czas spokój. Możesz też użyć ładowarki do podładowania akumulatorka, gdyby napięcie spadło. Moja Corolla potrafi stać bez ruchu w zimie i 10 dni i nic się nie rozładowuje, prądu nic nie ubywa. No, ale ja nie mam autoalarmu, a wideorejestrator mam wpięty w gniazdo zapalniczki, gdzie po wyłączeniu auta nie ma napięcia. Na zakończenie dodam, że jazda hybrydą może i niezbyt opłacalna przy małych przebiegach, jak to tu piszą niektórzy, ale za to jaka przyjemna ;) Jazda hybrydą to po prostu fajna zabawa ;)
Możesz napisać, dlaczego nie bierzesz pod uwagę tego nowego silnika 3 cylindrowego 125 KM? Czy z uwagi na 3 cylindry, czy wtrysk bezpośredni, czy z jakiejś innej przyczyny?
-
Dzięki wszystkim za podzielenie się opinią!
W międzyczasie miałem okazję ponownie przejechać się Corollą 1.6 z CVT, tym razem w warunkach bardziej poza miejskich, i moje pozytywne wrażenie zostało jak najbardziej podtrzymane. Jeśli trafi się egzemplarz CVT z sensownym przebiegiem, to biorę!
Choć w trakcie rozważań nad tą skrzynią (i z uwagi na to, że tych nowych wersji z silnikiem 3-cylindrowym 1.5 i 125km nie biorę pod uwagę) zacząłem lekko spoglądać w stronę hybryd. I przyznam, że trochę mnie kusi, ale zastanawiam się, czy ma to sens jeśli stosunkowo mało jeżdzę? Po zakupie auta myślę, że będę kręcił nie więcej niż 10kkm, proporcje powiedzmy 50/50 miasto (Wwa) i trasa. Ale może się zdarzyć, że auto będzie miało okresy symbolicznego użytkowania. Czy jeśli auto będzie miało okresy dłuższego zastoju, to można się spodziewać problemów z baterią klasycznej hybrydy? Temat w sumie chyba na inny wątek, przeskanuję sobie jeszcze forum pod tym kątem, ale jeśli ktoś chciałby podzielić się opinią tutaj to z góry dzięki:)
Też robie takie przebiegi, ok 1000 km miesięcznie obecnie.
Podobnie jak u Ciebie 50/50 - miasto i niby trasa (aglomeracja Śląska to jednak sporo dwupasmówek, ekspresówek, itd).
Nawet nie pomyslałem o tym by kupować coś innego niż hybryda.
Miałem już kilka Tojek z automatem (choć nie CVT tylko tradycyjne hydrokinetyki) i zero problemów. A ze sie człowek przyzwyczaja do wygody i nie jest to małe Porsche do "aktywnej" jazdy po zakrętach, to manual odpadał.
Hybryda ciut droższa gdy sie kupuje, ale... ciut droższa gdy sie sprzedaje.
Serwisowanie prostsze i mniej kasy wydaje na paliwo.
Swoja kupiłem z przebiegiem 138k w styczniu, teraz ma prawie 140k - 3 tankowania za mną, przy normalnej jeździe tankowanie w lutym (jeszcze było zimno) 4,4l/100km
A od czasu gdy tempe poszła w gore (zauważam, ze system hybrydowy lepiej sobie radzi powyżej 9/10C) będzie mniej.
Nie martwię sie alternatorem rozrusznikiem czy właśnie skrzynią biegów.
Chwile patrzyłem na Skody (w sumie nie brzydkie), ale DSG mnie skutecznie odstraszyło.... Podobnie jak w Hyundai/Kia - choć hybrydy i podobno jeżdżą fajnie, to jednak DSG mnie nie przekonuje na dłużej (ostatnim autem jeździłem 10 lat i Lexa sprzedałem jak miał 21! - największe awarie to były dwie sondy lambda).
IMHO jeśli jesteś wstanie zapłacić za wersje hybrydowa to warto. Masz i "automat" i święty spokój i mniejsze koszty użytkowania na co dzień.
-
IMHO jeśli jesteś wstanie zapłacić za wersje hybrydowa to warto. Masz i "automat" i święty spokój i mniejsze koszty użytkowania na co dzień.
A to co więcej się zapłaci przy zakupie też się więcej weźmie przy sprzedaży.
-
A to co więcej się zapłaci przy zakupie też się więcej weźmie przy sprzedaży.
Owszem, tylko jak przy zakupie zapłacisz więcej np. 10 tys, to przy sprzedaży weźmiesz , więcej np. 4 tys, a te 4 tys., które weźmiesz po kilku latach, będzie warte 1 tys zł. na dzień zakupu auta (inflacja)
-
Na sprzedaży auta zarabia tylko Ledziu
Pozostali tracą wiecej lub mniej.
Bierz auto z lepszym silnikiem i skrzynią ...cała reszta to ficzery bez których można sie obejść
-
Na sprzedaży auta zarabia tylko Ledziu
Wystarczy otomoto gdzie 1/2 miesiąc/e obserwować i porównywać ile kosztują hybrydy vs cvt vs manual vs inne typu diesle :-)
Pozostali tracą wiecej lub mniej.
To chyba trudno o mniejszą stratę niż na hybrydzie tojki w klasie populus.
-
@ledziu, bzdury piszesz :) ja benzynę w wersji C+S AT AWD kupiłem ponad 12kpln taniej niż C+S hybrid AWDi, a maksymalna rozsądna i porównywalna wersja na OtoMoto zarówno stanem i przebiegiem to góra 4kpln. Nawet więcej, w hybrydzie łatwiej kupić taniej tą samą wersję I nawet wyższą ( większa podaż)
Ty chyba cennikowo patrzyłeś, a nie realne kwoty zakupu w salonie i na portalu :)
Obserwuję to od ponad roku!
@shark...w punkt.
-
@ledziu, bzdury piszesz ja benzynę w wersji C+S AT AWD kupiłem ponad 12kpln taniej niż C+S hybrid AWDi, a maksymalna rozsądna i porównywalna wersja na OtoMoto zarówno stanem i przebiegiem to góra 4kpln. Nawet więcej, w hybrydzie łatwiej kupić taniej tą samą wersję I nawet wyższą ( większa podaż)
Ty chyba cennikowo patrzyłeś, a nie realne kwoty zakupu w salonie i na portalu�
� Obserwuję to od ponad roku!
Wiesz na czym polega głupota tego forum że każdy kto ma inne doświadczenia niż przeciętny Kowalski to znaczy że piszę bzdury bo trzeba się wpisywać w nurt posiadacza auta sztuk 1 na 5lat.
Do tego nie wiem w czym @shark tak bardzo wypunktował ale chyba są różne półki motoryzacyjne. Jedne auta trzyma się inwestycyjnie co robię, inne auta kupuje się do pracy co też muszę czynić a inne do zabawy. Tu zakładam że piszemy o aucie do użytku DD więc zapytaj kolegę o jakiem zarobkowaniu mówił.
Co do Twoich wyliczanek to słyszałem identyczne od znajomych jak kupowali Toyoty diesle albo mmt.
Prawda jest taka auta hybrydowe drożej kupujesz i drożej sprzedajesz a opcje dla taxi/Uber itp osiágajá kosmiczne ceny do których wersja pb nawet się nie zbliźy.
-
Ale w statystyki i realne ceny średnie zakupu chyba wierzysz? :)
Bo są firmy specjalistyczne w tym temacie i wystarczy zajrzeć, porównać i nie brnąć uparcie, że "moja mojsza jest zawsze najmojza"
Tak, hybrydy są droższe w zakupie jako nowe i tak, za egzemplarze do 7 lat weźmiemy z zasady więcej. Tyle że ta różnica, w pond 80%, nie rekompensuje ceny zakupu...Teraz rozumiesz?
Co do taxi i tej specyficznej gamy modeli, nie o tym przecież mowa. :)
To że. np. starsze Priusy ma tą niszę w "paznokciu" każdy wie.
-
Jedne auta trzyma się inwestycyjnie co robię,
Piszesz o tym z tajnym VIN-em?
-
"moja mojsza jest zawsze najmojza"
Ok niech będzie Twojsza racyja :-Pżyczę Ci tego tak samo ja właścicielom aut na pb żeby je sprzedawali w cenie aut h :grin:
-
Na zakończenie dodam, że jazda hybrydą może i niezbyt opłacalna przy małych przebiegach
Poprawiam, bo niezbyt precyzyjnie się wyraziłem. Miałem na myśli, że zakup hybrydy może i słabo opłacalny przy małych przebiegach, ale nie chodzi o kasę i o opłacalność, tylko o to, że jazda hybrydą jest bezcenna, frajda i fajna zabawa. Ja tam nie rozpatruję tego wszystkiego w kategoriach opłacalności, czy strat i zysków przy sprzedaży, jak to tu wyżej piszecie. Jeśli stać mnie na zmianę auta, to sprzedaję jedno w/g cen rynkowych, kupuję nowe i cieszę się z jazdy.
-
No i fajnie, jeden ma fun z jazdy hybrydową corollą, a inny benzynowym V6, V8, czy V12 ;)
Różne są potrzeby, a sprawiedliwie nie oznacza po równo. :)
-
Wiem, nie dyskutuję z tym. Odpowiadam tylko Dexter-owi na temat hybrydy, bo zastanawia się, co kupić.
-
Wiem, nie dyskutuję z tym. Odpowiadam tylko Dexter-owi na temat hybrydy, bo zastanawia się, co kupić.
Opisałeś jazdę hybrydą niczym Zientarski :laugh: może się wydać to dziwne ale przyznam Ci rację bo uważam że w pewnych warunkach i przy określonych potrzebach/upodobaniach kierownika jazda nią jest bardzo przyjemna i trudna do zastąpienia przez zwykle automaty a tym bardziej przez skrzynki typu DSG.
-
A ja gdzieś przeczytałem, że wszystkie hybrydy ze skrzyniami cvt nadają się tylko dla kierowców taxi, bo ani to jedzie ani to frajda. Może to był zwolennik DSG , albo innego automatu dwusprzęgłowego? :grin:
-
Na zakończenie dodam, że jazda hybrydą może i niezbyt opłacalna przy małych przebiegach
Poprawiam, bo niezbyt precyzyjnie się wyraziłem. Miałem na myśli, że zakup hybrydy może i słabo opłacalny przy małych przebiegach, ale nie chodzi o kasę i o opłacalność, tylko o to, że jazda hybrydą jest bezcenna, frajda i fajna zabawa. Ja tam nie rozpatruję tego wszystkiego w kategoriach opłacalności, czy strat i zysków przy sprzedaży, jak to tu wyżej piszecie. Jeśli stać mnie na zmianę auta, to sprzedaję jedno w/g cen rynkowych, kupuję nowe i cieszę się z jazdy.
Ja jestem na etapie zabawy spalaniem. Poza tym to wygodne wozidło do przemieszczania się z punktu A do B.
-
Ja jestem na etapie zabawy spalaniem.
A, no właśnie. Ja cały czas bawię się spalaniem, przełączaniem się na prąd - spalina i odwrotnie, bawię się hamowaniem generatorem i obserwowaniem wskaźnika hamowania, bawię się obrotami silnika w czasie przyspieszania i obserwowaniem obrotomierza i wskaźnika mocy, bawię się też i rozkoszuję płynnością i ciszą w czasie ruszania spod świateł i w czasie jazdy oraz bawią mnie też miny innych kierowców w czasie manewrów na parkingu, kiedy nie słychać silnika spalinowego ;)
-
Dokładnie tak.
-
Dlaczego lekko w stronę hybryd? Mocno spoglądaj! Ja robię hybrydą nie więcej, jak 12 - 13 tys. rocznie, w zimie miewam dłuższe przestoje i żadnych problemów z elektryką. Warunkiem powodzenia jest, moim zdaniem, brak w hybrydzie jakichś dodatkowych urządzeń pobierających prąd /alarm, wideorejestrator wpięty w instalację/, zaopatrzenie się w niedrogi multimetr do mierzenia napięcia akumulatora i ewentualnie dobrą ładowarkę mikroprocesorową oraz byleby akumulator nie był ten "słynny", turecki Multu i nie masz się czego obawiać. Jak hybrydka ma ci dłużej postać, to raz na jakiś czas możesz zmierzyć napięcie akumulatorka 12 V i jeśli spadnie poniżej, powiedzmy 12,4, to, jak mawia kolega przmor, bo to jego mądra rada, którą jak trzeba, to stosuję, włącz po prostu hybrydkę i z wyłączonym nawiewem pozostaw na P na jakąś godzinę i auto samo się odpowiednio naładuje, że znów będziesz miał na jakiś czas spokój. Możesz też użyć ładowarki do podładowania akumulatorka, gdyby napięcie spadło. Moja Corolla potrafi stać bez ruchu w zimie i 10 dni i nic się nie rozładowuje, prądu nic nie ubywa. No, ale ja nie mam autoalarmu, a wideorejestrator mam wpięty w gniazdo zapalniczki, gdzie po wyłączeniu auta nie ma napięcia. Na zakończenie dodam, że jazda hybrydą może i niezbyt opłacalna przy małych przebiegach, jak to tu piszą niektórzy, ale za to jaka przyjemna ;) Jazda hybrydą to po prostu fajna zabawa ;)
Możesz napisać, dlaczego nie bierzesz pod uwagę tego nowego silnika 3 cylindrowego 125 KM? Czy z uwagi na 3 cylindry, czy wtrysk bezpośredni, czy z jakiejś innej przyczyny?
Dzięki za wskazówki dot. hybryd!
Jeśli chodzi o Corolla 1.5, to właśnie wtrysk bezpośredni mnie trochę odpycha. W sensie póki jest wybór między 1.6 MPI a 1.5 z wtryskiem bezpośrednim, to jakoś wolę ten pierwszy, byc może niesłusznie;) Przeglądam głównie roczniki 2019-2020, więc wybór jeszcze jest.
Co do hybrydy, to jestem praktycznie przekonany, że o ile nie zdecyduję się już teraz, to będzie to moje kolejne auto. Na pewno im więcej czytam - czy to tutaj na forum, czy ogólnie w sieci - tym bardziej do mnie przemawia.
-
Na zakończenie dodam, że jazda hybrydą może i niezbyt opłacalna przy małych przebiegach
Poprawiam, bo niezbyt precyzyjnie się wyraziłem. Miałem na myśli, że zakup hybrydy może i słabo opłacalny przy małych przebiegach, ale nie chodzi o kasę i o opłacalność, tylko o to, że jazda hybrydą jest bezcenna, frajda i fajna zabawa. Ja tam nie rozpatruję tego wszystkiego w kategoriach opłacalności, czy strat i zysków przy sprzedaży, jak to tu wyżej piszecie. Jeśli stać mnie na zmianę auta, to sprzedaję jedno w/g cen rynkowych, kupuję nowe i cieszę się z jazdy.
Makes sense. Ja wprawdzie powolutku, ale jednak przechodzę pewnę ewolucję i zaczynam bardziej niż kiedykolwiek zwracać uwagę na zwykłą frajdę z jazdy. Decyzja o zakupie Corolli benz. zapadła u mnie szybko, ale z początku nawet nie zakładem, że kupię coś innego niż manual. A teraz jest wręcz na odwrót i patrzę już tylko w stronę automatu. A przecież tutaj akurat różnica w cenie nie powala. Do hybrydy trzeba już trochę więcej dołożyć, ale zgadzam się, że o ile zmieści się w budżecie i ma się z jazdy nią dużo frajdy, to może być warto.
-
Jeśli chodzi o Corolla 1.5, to właśnie wtrysk bezpośredni mnie trochę odpycha. W sensie póki jest wybór między 1.6 MPI a 1.5 z wtryskiem bezpośrednim, to jakoś wolę ten pierwszy, byc może niesłusznie
Słusznie, jednak słusznie. Myślisz tak samo, jak ja. Przy wtrysku bezpośrednim przy małych przebiegach można nabawić się z czasem problemów z silnikiem. Wtrysk bezpośredni to bardziej na trasy, bo kręcenie się w okolicach domu jest słabe i nie służy temu silnikowi. Właśnie dlatego przy zakupie corolli zrezygnowałem z frajdy nowego silnika 2.0 z podwójnym wtryskiem bezpośrednim/pośrednim i wybrałem starszy i skromniejszy 1,8 z wtryskiem pośrednim dla świętego spokoju, bo też dużo kręcę się wokół komina. To są moje subiektywne odczucia. Ci, co mają 2.0 mogą mieć nieco inne zdanie, choć niekoniecznie. Dynamika i frajda z jazdy jest niezaprzeczalna, ale w/g mnie, to jedyny plus wersji 2.0, bo zastanawia mnie przybywanie oleju w tym silniku, być może też nadmiar nagaru, który ujawni się po paru latach. Oczywiście jeżdżąc dużo w trasach, tych problemów raczej nie będzie. Warto dobierać sobie auto do swoich potrzeb, tras i przebiegów, jakie się będzie robiło. Mnie wersja 2.0 do niczego by się nie przydała, a tylko wydałbym dużo więcej kasy dla szpanu i chwalenia się mocą przed sąsiadami i rodziną.
-
tylko wydałbym dużo więcej kasy dla szpanu i chwalenia się mocą przed sąsiadami i rodziną
Przecież te samochody wyglądają identycznie. Toyota Corolla i szpan to raczej oxymoron. Prędzej będą podejrzewać że szykujesz się do zawodu taksówkarza, albo zostałes przedstawicielem handlowym :grin:
-
No, identycznie, ale chodzi o te 196 KM, a tu jest się czym chwalić ;) Taksówkarze i handlowcy jeżdżą raczej tymi słabszymi odmianami ;)
-
Ja jestem na etapie zabawy spalaniem.
A, no właśnie. Ja cały czas bawię się spalaniem, przełączaniem się na prąd - spalina i odwrotnie, bawię się hamowaniem generatorem i obserwowaniem wskaźnika hamowania, bawię się obrotami silnika w czasie przyspieszania i obserwowaniem obrotomierza i wskaźnika mocy, bawię się też i rozkoszuję płynnością i ciszą w czasie ruszania spod świateł i w czasie jazdy oraz bawią mnie też miny innych kierowców w czasie manewrów na parkingu, kiedy nie słychać silnika spalinowego ;)
Doskonale Cie rozumiem, mnie to też bawi.
Tym bardziej, że wykręcenie ekoscore powyżej 90 wcale nie jest takie proste.
Inna sprawa, że nie do końca kumam od czego zależy wielkość tego niebieskiego paska na ekonomizerze.
Pewne zależność jest, ale czasem jest zdecydowanie za mały.
I nie wiem jeszcze czy maksymalne p. są liczone na zrównywanie (przy przyspieszaniu) zielonego z niebieskim czy jak zielony jest jednak troche mniejszy niz niebieski to tez sa punkty maks (chyba nie).
-
Ja też tych wszystkich szczegółów nie rozpracowałem, ale to dlatego, że aż tak głęboko nie wnikam. Wystarczy mi, że na drogach krajowych, lokalnych i miejskich osiągam wyniki spalania w granicach 3 - 3,6 l/100, a na drogach ekspresowych o litr więcej w/g aplikacji MyT, bo przy dystrybutorze kiedyś robiłem wyliczenia i zgadzały się mniej więcej z aplikacją, więc już dawno nie bawię się w liczenie przy dystrybutorze.
-
Ja jestem na etapie zabawy spalaniem.
A, no właśnie. Ja cały czas bawię się spalaniem, przełączaniem się na prąd - spalina i odwrotnie, bawię się hamowaniem generatorem i obserwowaniem wskaźnika hamowania, bawię się obrotami silnika w czasie przyspieszania i obserwowaniem obrotomierza i wskaźnika mocy, bawię się też i rozkoszuję płynnością i ciszą w czasie ruszania spod świateł i w czasie jazdy oraz bawią mnie też miny innych kierowców w czasie manewrów na parkingu, kiedy nie słychać silnika spalinowego ;)
Doskonale Cie rozumiem, mnie to też bawi.
Tym bardziej, że wykręcenie ekoscore powyżej 90 wcale nie jest takie proste.
Inna sprawa, że nie do końca kumam od czego zależy wielkość tego niebieskiego paska na ekonomizerze.
Pewne zależność jest, ale czasem jest zdecydowanie za mały.
I nie wiem jeszcze czy maksymalne p. są liczone na zrównywanie (przy przyspieszaniu) zielonego z niebieskim czy jak zielony jest jednak troche mniejszy niz niebieski to tez sa punkty maks (chyba nie).
Niebieski pasek - zużycie średnie,
biały pasek - zużycie chwilowe(https://uploads.tapatalk-cdn.com/20240325/8327d3fc233bdc5bbf540f755cba1033.jpg)
-
Topoll tę podziałkę z chwilowego wyskalowana do 30l/100 km masz oryginalnie ?
Ja w corolli mam to wyskakowane do 10 l /100 km i jest troche z pupy, bo na spalinie każde dodanie gazu powoduje wyjscie poza skalę
-
Tak, nic nie grzebałem (https://uploads.tapatalk-cdn.com/20240325/48404e6da6963d898ed078c19c26f5e2.jpg)
Pulse and glide w praktyce.
I tu ciekawostka, w trybie SPORT osiągam lepsze wyniki.
-
To masz fajnie, u mnie to trochę działa zero jedynkowo, albo poza skala albo na prądzie
-
Chwilowe nie spada poniżej 10l/100km?
-
Spada, ale ten suwak lata jak szalony, kazde odpuszczenie przełącza na EV a jak silnik zimny to poza skalą
I zeby nie bylo, że mam cieżką nogę
(https://images90.fotosik.pl/712/946a9e8ccef05a2fmed.jpg) (https://images90.fotosik.pl/712/946a9e8ccef05a2f.jpg)
-
To chyba faktycznie przesadzili
-
Niebieski pasek - zużycie średnie,
biały pasek - zużycie chwilowe(https://uploads.tapatalk-cdn.com/20240325/8327d3fc233bdc5bbf540f755cba1033.jpg)
Na pewno nie!
W przedlifcie niebieski pasek na ekonomizerze wskazuje chyba optymalne i maks. możliwe naciśnięcie pedału gazu.
Powyżej mam zielony pasek eko.
Jesli nawet utrzymuje zielony w polu eko, ale przekraczam (jest dłuższy niż niebieski poniżej) to spada mi ekoscore).
Ten niebieski np jak jedziesz z górki potrafi się mocno zmniejszyć a pod górkę (bo do utrzymania prędkości trzeba mocniej nacisnąć gaz) rośnie.
To nie jest średnie zużycie paliwa.
BTW wskazań aplikacji i auta:
Dziś zapaliła mi sie rezerwa wiec na spokojnie na stację.
788.9 km przejechane, pozostały zasięg wg auta 33km - weszło mi do baku 35,4 l - także ta rezerwa to dość mocno oszukuje.....
Wg aplikacji średnie spalanie 4,2 - z tankowania wynika 4,49 - niby nie wielka różnica, ale jest.
-
Spada, ale ten suwak lata jak szalony, kazde odpuszczenie przełącza na EV a jak silnik zimny to poza skalą
I zeby nie bylo, że mam cieżką nogę
(https://images90.fotosik.pl/712/946a9e8ccef05a2fmed.jpg) (https://images90.fotosik.pl/712/946a9e8ccef05a2f.jpg)
Pojedyncze obrazki z trasy nie mają sensu. Mam takie gdzie mam na 2km spalanie 0,00 i takie jak ten:
(https://images89.fotosik.pl/713/8f24834df00b6a99med.png)
-
2 km przy naladowanym i zagranym aucie na prostej zrobisz zawsze. Wystarczy pstryknać EV.
10km już trudniej.
-
Jak jest dużo z górki, to da się nawet więcej ;-)
-
Inna sprawa, że nie do końca kumam od czego zależy wielkość tego niebieskiego paska na ekonomizerze.
U mnie jest taki wyświetlacz. Chodzi o ten pasek zaznaczony strzałką?
(https://i.imgur.com/vyHtixV.png)
-
Tak.
-
ok., no, to w takim razie dokładnie nie wiem, do czego on służy, co pokazuje. Zdjęcie robione w czasie jazdy. Przyglądałem się temu paskowi całą drogę pilnując, żeby do rowu nie wjechać i jakoś nie mogę tego rozpracować. Może ktoś tu po zdjęciu wyjaśni dokładnie, do czego on służy? Ten zielony powyżej to wiem, jest bardzo przydatny, to wskaźnik mocy.
-
A to nie jest wskaźnik poziomu naładowania baterii HV?
-
Może ktoś tu po zdjęciu wyjaśni dokładnie, do czego on służy? Ten zielony powyżej to wiem, jest bardzo przydatny, to wskaźnik mocy.
Zielony pasek odpowiada aktualnej pozycji pedału przyspieszania,
Niebieski pasek to sugerowany zakres oddziaływania na pedał przyspieszania tak aby zachować ekonomikę jazdy, zmienia się w zależności od aktualnych warunków jazdy.
W instrukcji jest to dokładniej opisane.
-
Wg instrukcji"
"Wyświetlacz zakresu jazdy ekonomicznej
Wyświetlany jako niebieski pasek reprezentujący sugerowany zakres oddziaływania na pedał∏ przyspieszenia, zgodnie
z warunkami jazdy, takimi jak przyspieszanie podczas ruszania lub normalna
jazda.
Wskazywane sugerowane przyspieszanie zmienia si´ w zależności od warunków jazdy, takich jak przyspieszanie
podczas ruszania lub normalna jazda"
Tylko, że "na moje oko" to jazda wg tych wskazań wcale nie jest taka ekonomiczna.
Tzn. jeździłem starając się paskiem zielonym (stopień naciśnięcia pedału gazu) nie przekraczać niebieskiego. Pomijając, że to średnio wygodne i bezpieczne bo co chwilę człowiek zerka na deskę rozdzielczą (na HUD niebieski się nie wyświetla), to nie widzę by było lepiej niż gdy się jeździ tylko starając się trzymać w polu eko + gdy tylko się da przechodzić na EV.
Jak jeżdżę tylko patrzeć na zielony na HUD + czucie i korzystając z dojazdów do świateł, zjazdów z górek, itp., (taki normalny, rozsądny sposób jazdy) to mam chyba lepsze wyniki niż gdy staram się patrzeć na ten niebieski dodatkowo.
-
Jak jeżdżę tylko patrzeć na zielony na HUD + czucie i korzystając z dojazdów do świateł, zjazdów z górek, itp., (taki normalny, rozsądny sposób jazdy) to mam chyba lepsze wyniki niż gdy staram się patrzeć na ten niebieski dodatkowo.
To oczywiste, że tak osiągniesz lepsze wyniki. Automatyka samochodu nie ma tych dodatkowych informacji, przy generowaniu tego niebieskiego paska, bierze pod uwagę tylko aktualne parametry pracy silnika, jego temperaturę, stan naładowania baterii itp.
-
Ale za to ecoscore jest lepsze w aplikacji :-)
-
A to nie jest wskaźnik poziomu naładowania baterii HV?
Nie. Ten pasek w czasie jazdy cały czas się zmienia, podobnie, jak ten zielony, tylko w mniejszym zakresie. Wskaźnik naładowania baterii jest w całkiem innym miejscu, na wyświetlaczu centralnym.
Tylko, że "na moje oko" to jazda wg tych wskazań wcale nie jest taka ekonomiczna.
Zgadza się. To podobnie, jak w manulanym Aurisie lampka, taki trójkącik, sugerująca zmianę biegów, która była całkiem nieprzydatna i w ogóle z tego nie korzystałem.
Ale teraz po tym, co tu piszecie, trochę już zaczynam sie orientować, do czego służy tern niebieski pasek. W sumie mało przydatny, taki sobie gadżet.