Nie chcę się Wam zbytnio wcinać w dyskusję, ale jak niektórych czytam, to mnie pusty śmiech ogarnia. Celowo nie napiszę, kogo, bo po co psuć krew ?
Odnośnie ABSu - bezpieczniki są co najmniej dwa.
Jeden od pompy - i tu będą jakieś poważniejsze, 60-100A, a drugi od elektroniki - pewnie jakaś piątka, 7,5, 10, czy 15A.
Nie powiem, że "z doświadczenia", bo nie zdążyłem tego jeszcze zrobić ( chroniczny brak czasu ), ale z teorii schematowej wynika mi, że wystarczy odpiąć bezpiecznik od elektroniki, żeby ABS zdeaktywować - czyli wywołać sytuację podobną do tej, kiedy pada nam któryś czujnik, i układ zaświeca kontrolkę, jednocześnie przestając działać.
IMO wystarczy siąść z miernikiem i sprawdzić, na który pin na ECU od ABSu płynie zasilanie po stacyjce. Przeciąć, wsadzić tam włącznik lampkowy i zamiecione.
Dla ambitniejszych ( co polecam ) spiąłbym to z jakąś lampką/diodką, czy innym świecidełkiem sygnałowym, żeby wiedzieć, kiedy się ma włączone, a kiedy nie.
Teoretycznie można to zrobić też "psując" ABS, czyli po prostu rzeczony włącznik wsadzić w obwodzie któregoś czujnika - efekt będzie ten sam, a dodatkowo będzie nam świecić seryjna kontrolka od ABSu, sygnalizując "usterkę".
Nie wiem, jak w wersjach 1.0, bo tam ( o ile dobrze wywnioskowałem z wiązek ) prędkość pojazdu ( sygnał na VSS ) jest pobierana właśnie z któregoś z czujników ABSu, więc żeby się nie okazało, że oprócz ABSu stracimy też prędkościomierz, a do tego zacznie nam świrować ECU.
I last, but not least : nie odpowiadam za to, co ktoś w międzyczasie popsuje. Wcale nie zdziwiłbym się, gdyby w wersjach z TRC/VSC po wywołaniu błędu ABSu silnik przestawał jechać.