. Z mojego wieloletniego kontaktu ze światem zewnętrznym wynika, i docierały do mnie takie informacje, że płyny chłodnicze zawierają różnego rodzaju dodatki, antykorozyjne też, które z czasem tracą swoje właściwości i płyn nadaje się w końcu do wymiany.
Jakiego fachowca

, on zaraz walnie twita ,że cały świat nie sprawdził w wirusie dodatku

. W maśle też sprawdza dodatki jak minął termin .Kiedyś ten kolega obalił pewien światowy standard i nic nie dał w zamian , czyli puste słowa tylko po to ,by zbagatelizować sposób zalecany i stosowany przez miliony , dla własnego ego

.
Oczywiście wszędzie są dodatki i z czasem trzeba by wymienić , tylko jak z olejem robisz analizę w roku dwa razy . Bez przesady producent auta i płynu znają się i sprawdzali lepiej niż tego kolegi lab domowy i nos . Jak ktoś chce to zawsze na siłę utrudni sobie życie , ja jestem dokładny ,ale bez przesady , robiąc jak kolega to i hamulcowy , z klimy , skrzyni ,normalnie lab domowy potrzebny i brak czasu na jazdę i życie .
Podsumowanie , trzymajmy się standardów i zaleceń , a badania labowe zostawmy producentom ,ewentualnie olej do analizy i wsio .
Przerost przesadyzmu nad wartością tego kontrolowania

.
Chyba nie czytałeś i wyrwałeś kawałek z kontekstu , pisałem jak pod spodem .
Jedynie kontrola ilości i temp. zamarzania . Dodał bym klarowność czy czystość .