Ja do tego podchodzę inaczej. Myta komora silnika budzi, przynajmniej u mnie, podejrzenia, natomiast nie myta, ale czysta, zadbana wzbudza większe zaufanie. Moja komora jest delikatnie przykurzona, ale w sumie czysta, zadbana, naturalna taka. Nie chciałbym kupować auta z wymytą komorą silnika. Co innego, gdy są jakieś wycieki, zaolejenia, to myje się wtedy komorę, ale to jest po prostu podejrzane.
Nie no, podejście mamy to samo. Myta u mnie też budzi wątpliwości, bo to jest loteria wodna, ja od mycia jestem daleki. Ale zasadę szmata i jedziesz, poważam i uważam, że przy chęciach można wszystko, nowej daty ludki inaczej myślą. Jak myta to zaraz rosną przypuszczenia, że jak ktoś się na to decydował, to pewnie się leje tu i tam, no i mus był. Lub zasady handlarzy masowe, ale powody mogą być podobne. Właśnie zadbana, to mam na myśli minimum plastiki po wierzchu i ew. tak 30-40 cm w dół przelizane. No bo to oko własne cieszy, a w innych oku błyszczy. Są dwie oceny, jak siwo to będzie widać wycieki lepiej, jak wymyte do cna to były wycieki. No ale błyszczące z wierzchu dodaje uroku, a głębiej na zwykły rzut okiem nie widać. U mnie głębiej jest siwo, a silnika nie ruszam. To proste, na metalu nie ma co pucować, bo tak naprawdę dopiero na lakierowanym i plastiku widać siwy dym. Jak jestem u mechanika, to przez błysk, zwracają uwagę by czymś mi tam nie zalać.
Teraz dwa miesiące będę jeździł starym, 20 letnim Peugeotem 206
Gratulacje,

no i dobrze, jemu się to należy, nagar odpuści i się wszystko rozrusza. Teraz może w nim czas na nowy olej, bo stary stał i stał, a tu wyzwanie na 2 mc się szykuje.

Masz wreszcie czas zadbać o niego, pewnie są zaległości. Na dalej po nowym aucie w domu, będzie jak znalazł. Czas wykorzystany pozytywnie.
Zawsze dbałem dbam i będę chyba już zawsze dbał o samochody, dla mnie to jest relaks, odpoczynek od doopen klapen w pracy.
Podobnie na to patrzę, lecz inne mam podstawy. Po prostu taki już jestem i mało co to zmieni. Aby minęło, to coś musi mnie powalić na łopatki, połamać, lub wzrok zasłabnąć, tfu tfu tfu. Charakteru nie mam lekkiego, ale w genach wpojone, czyjegoś nie niszczę/ruszam, a o swoje dbam, co by to nie było. Sam jak coś robię, to nie jak mechanik z zegarkiem, tylko tak na 110% i bez zegarka, by być zadowolonym. Dbanie o środek, komorę i lakier szczególnie, to nie jest lekka i szybka robota. Efekty są zadowalające, ale okupione potem i czasem. Jednak coś w życiu trzeba robić i się czymś interesować. Ja widzę u siebie takie trzy fazy, normalnie było jak pisze w mniejszej skali. Ale dbanie fest o wszystko, zaczęło się już na swoim, a o lakiery od czarnego auta, o silniki od wewnątrz od info z oil. Czyli już teraz mam taki komplet autowy. Dbałem tam jakoś zawsze, ale żałuje że słabo dawniej dbałem o silniki od strony oleju i o lakiery. Zauważam te braki w dawnych czasach/autach, dopiero teraz przez pryzmat obecnych aut, wiedzy i umiejętności.