Trzeba się zastanowić, skąd te usterki w Toyotach. To z pewnością auta w większości sprowadzone, które zostały za granicą nieźle zajechane i przez to tanie i opłacalne w sprowadzeniu, auta z drugiej i trzeciej ręki po przejściach i zdarzeniach w "atrakcyjnej" cenie, auta poflotowe, eksploatowane brutalnie i bez serca i to one psują najbardziej wizerunek Toyoty. Uważam, że sprawna, dobra Toyota, najlepiej z salonu w jednych, dobrych rękach, nie będzie się psuła, przynajmniej nie na tyle, żeby wykraczało to ponad normę i standard Toyoty. Awarie Toyot to moim zdaniem, wina ludzi, nie aut. Piszę to na przykładzie własnym. Obecna Corolla to moje szóste, nowe auto w życiu. Wszystkie poprzednie też były z salonu. Zaczynałem od "malucha", no i z żadnym nie miałem problemów po latach eksploatacji, no może oprócz "malucha", w którym w ciągu 6 lat użytkowania i przebiegu ok. 70 tys. poszło sprzęgło i maglownica /miałem wersję eksportową z kierownicą zębatkową, nie ślimakową, jak większość "maluchów"/. No, ale to był "maluch", żadna technologia. Autko zostało naprawione, trochę jeszcze pojeżdżone i sprzedane zadowolonemu kupcowi

Z pozostałymi autami zero poważnych problemów i napraw. Moje drugie auto, 20-letni Peugeot ma nadal oryginalne sprzęgło, jeździ nadal bez problemów. Sprzedanego Aurisa państwo ze śląska bardzo sobie chwalą, są zadowoleni że, jak piszą, trafili na mnie

A ja po prostu dbam o auta i za to one "dbają" o mnie
