Jakie jest uzasadnienie zmiany biegi przy 3500 - 3700 obr./min skoro sterownik podpowiada zmiany każdych biegów przy ok. 2100 - 2200 obr./min i nie zauważa się jakiegoś widocznego przeciążenia silnika? Auriska z 6/biegową skrzynką biegów ma stosunkowo krótkie przełożenia i ich zmiana, szczególnie tych pierwszych, przy obrotach 3500 - 3700 powoduje odczucie "wycia" silnika.
No kurczaki zgadzam się w pełni. Wycie tego silnika jest już od 3000rpm. Dziś sprawdziłem dokładnie i na 5 przy 110km/h jest właśnie dokładnie tyle. Po latach z DSG dokładnie odczułem jak krótkie biegi ma Auris. 40 to już 4, a przed 60 5, a przed 80 6. W ASO pytając o normę spalania oleju, powiedzieli mi, że jeśli nikt nie katował silnika to będzie znikome. Jeśli ktoś katował, to od ubytków 1L na interwał, wskazanie jest do naprawy. Co jeszcze, w moim drugim aucie "Japan", też 1.6 ale z turbo i obroty przy tych samych prędkościach są tylko o 100rpm wyższe. Jednak nawet tym zwinnym autem nie jestem w stanie zmieniać biegi tak wysoko. Co innego sprint jakiś to i do 4000rpm dojdzie. Odcinki nie testuje.
Nie da możliwości wykorzystania mocy silnika w sytuacji kryzysowej i wcale nie jest ekonomiczne i "zdrowe".
Auris to auto miejskie, ma krótkie biegi dla ekonomii, ale ma też być cichy i to wszystko jest zgodne. W tym temacie bankowo ten hokej pod zderzakiem też się mieści. Bardziej wybujało głupie przepisy w UE. Pisałem o spokojnej sytuacji, luks terenie, tempomacie i lekkich wzniesieniach wyprofilowanych w długości. Wszystko zależy od tego jak i gdzie kto lata. Mój styl jest mega ekonomiczny, a moje kryzysowe sytuacje opierają się raczej na trzymaniu odległości i hamowaniu. Jakie auto, takie zasoby i styl. Nie bujam się z mega prędkościami, nie muszę być zawsze pierwszy. Jednostajna jazda i aby reszta przed z bzdurnych powodów nie jechała wolniej niż przepisy stanowią. Co do spalania, latając tylko w mieście, praktycznie było i 8.5L/100km, teraz mam 6-6.3. Często mi wychodzi tak, że rozpędzanie się dokładnie niweluje się podczas odpuszczania gazu, ale nie 5m przed skrętem. Jestem przekonany, że zmieniając biegi w wyższym zakresie, spalanie by mogło powrócić do 8.5L/100km. Tak jestem ekonomiczny, że z baku robię i ponad 700km, a po zatankowaniu blisko 45L PB, komp wskazuje tylko maksymalnie 630 coś km.
Także to zależy od stylu jazdy, jak kto z silnika korzysta. Ja opisałem zwykłą sytuację, w której wskazanie redukcji biegu nie ma u mnie uzasadnienia. Ale biorąc pod uwagę, że to auto miejskie, może podpowiadaczka jest zestrojona tylko na płaskie tereny miast.
Oczywiście najlepsze warunki pracy dla silnika i oleju to jakiś przedział 120-140 trasa. Ale to też zależy od silnika, gdzie jego najlepszy cykl. Bo nie można porównywać silnika 1L z jakimś 3V6. Jednak ze swoich analiz mogę wywnioskować, że jeszcze nie takie warunki już warunkują większe zużycie i spadki pierwiastków w oleju. Aż teraz wizerunkowo Shell gorzej wygląda od Specola. A różnica w interwałach jest tylko jedna, 800km tras na S z 110km/h.
Czy to oznacza, że Toyota celowo projektuje auta, w których jazda z prędkością 50km/h oznacza obroty w okolicach 1100-1200rpm?
Toyota to w większości auta miejskie, więc to wszystko się pokrywa. Biuraliści w EU nie dopuścili by Toyoty, która chodzi jak traktor na rozruchu. A niedługo i obecne Toyoty będą im tam przeszkadzać.
@josef zgoda, nie widzę sensu trzymania wysokich obrotów, bo coś tam. Tak to robią ci co gnają na łeb na szyję, wszędzie się wpychają, dolatują do skrętu 100km/h, tylko po to by mocno hamować. To jest tak głupie, a ci ludzie są z tego dumni. Jednak większość ludzi jeździ typowo i polega na odległości i hamowaniu. Zwykła droga to nie tor wyścigowy i normalne obroty są wystarczające. Choć nawet i ja czasem celowo szybciej polecę, bo tak wypada, aby silnik złapał głębszy oddech. Statystycznie więcej jest sytuacji, gdzie hamulce muszą się wykazać, niż jakieś mega przyśpieszenie nagłe i ucieczka.