A suche auto pewno mniej będzie korodować niż mokre
żeby auto było suche najpierw w garażu musi nie być wilgoci
z punktu widzenia użytkownika fajnie jest wejść do ciepłego auta gdzie są szyby bez szronu, silnik na starcie ma 15-18 stopni
z punktu widzenia auta lepiej dla niego aby garaż był nieogrzewany, zadaszenie samo już wystarczy
jak wjedziesz mokrym po deszczu lub zaśnieżonym od spodu autem do garażu wwozisz ładunek wilgoci który żeby odparował potrzeba masy energi/a więc ogrzania - na to potrzeba gazu, prądu czy tam węgla/
żeby ta wilgoć "wyparowała" najlepiej żeby wspomóc to mechanicznie a więc dobra wentylacja to podstawa
potrzebny jest na to czas a w tym czasie wilgotne powietrze wchodzi w każdy zakamarek samochodu, profile zamkniete itd
to jeden mechanizm
drugi uważam że gorszy - tzw punkt rosy
wjeżdżasz samochodem do garażu, bryłą, masą o wadze średnio 1,5tony
ta masa zanim się ogrzeje przejdzie przez tzw punkt rosy, zawarta w powietrzu wilgoć skropli się na każdym calu auta, woda pojawi się w każdym profilu zamkniętym, tym mniej lub bardziej zabezpieczonym, lata takiej praktyki wahań temperatur plus sól, opary solanki z posadzki zrobi swoje, widziałem już takie auta, na nich pojawia się zdrowa, kwitnąca rdza, prawie wszędzie gdzie się da
w lecie jak najbardziej można sobie tam wjeżdżać codziennie ale w zimie lepiej jeśli codziennie używasz auta zostaw go pod wiatą, zadaszeniem albo nawet garaż, może być ocieplony ale nigdy ogrzany gdzie woda paruje
a najgorsze co może być to podłogówka w garażu, ruda wtedy idzie równo od dołu w górę bez wyjątku
ale jak nie jeździsz codziennie, masz niedzielne auto, zabytkowe - to jasne wstaw go do ogrzanego garażu