Niedawno kupiłem Aurisa 1.33 2009, pojawił się check engine, serwis orzekł padniętą sondę lambda 1 (jak dobrze patrzę to ta przy silniku).
Już wyczytałem, żeby brać Denso i znalazłem DOX-0510 za 373 zł, gdzie serwis u swoich dostawców ma za 600 zł. Czy wymiana tej sondy jest do ogarnięcia samodzielnie pod blokiem, czy lepiej zostawić to serwisowi, bo np. są problemy z jej wykręceniem? Klucz do sond 22 sześciokątny?
I czy tymczasowo jazda z padniętą sondą jest bezpieczna dla silnika? Już z tym błędem zrobiłem trochę kilometrów, bo oczywiście pojawił się w trasie na drugim końcu Polski.