Akwarysta jak widzę idzie moją drogą, ja sprawdzałem jeszcze golfa VII (poprzednim autem była IV więc jakiś sentyment). Z podobnych jak Ty powodów wybrałem aurisa. Oczywiście inne auta np ten VW miały trochę lepiej i częściowo z lepszych materiałów (choć też jest do czego się przyczepić) wykończone wnętrze ale ten silnik tsi mnie odstraszył. W moim aurisie jak dotąd, po ponad roku i 15 tyś km nic nie trzeszczy i nie skrzypi. Z serwisem miałem kontakt raz na przeglądzie gwarancyjnym. Oczywiście widzę te wszystkie twarde plastiki a szczególnie razi mnie panel w każdych drzwiach na którym zamontowane są przyciski do otwierania okien (to jest straszne badziewie), który wygląda jak wymontowany z jakiej zabawki.
Koral masz wiele racji w tym co piszesz, ale zwróć uwagę na intensywność użytkowania a szczególnie przebiegi poszczególnych aut, Ty i inni pracownicy Twojej firmy miesięcznie przejeżdżacie pewnie tyle co ja i wielu tu piszących przez rok. Przy naszych drogach musi się to odbić na stanie auta, które z pewnością nie było projektowane i budowane z myślą o tak intensywnej eksploatacji bo cena jego byłaby sporo wyższa. Wiele osób chwali tu i na innych forach niezawodność poprzednich corolli. Pamiętam, że gdy w 2002 r kupowałem golfa IV kombi panowała na rynku flotowym corolla w wersji kombi. Wnętrze tego auta w porównaniu do VW to była kompletna porażka, tam to był dopiero tandetny plastik, ale legenda niezawodności. Drogi roiły się od tych Toyot. Dzisiaj, golfy w prywatnych rękach jak jeździły tak jeżdżą (mój również choć w innych rękach) a po corollach słuch zaginął. Nie świadczy to przecież o tym, że były to słabe samochody, intensywność eksploatacji je wykończyła. Uprawiasz lub uprawiałeś wyczynowo sport motorowy więc z pewnością wiesz o co mi chodzi. Do wyścigów nie używasz z pewnością motorów w wersji fabrycznej przystosowanej do normalnej drogowej eksploatacji.