Dziś i mnie dopadło padnięcie aku - Wjechałem na myjnię, dałem neutral, zgasiłem auto i czekam, aż mnie przeciągnie przez wszystkie wałki itp. Mycie skończone, zapala zielone, żebym wyjechał, próbuję odpalić auto, a tu choinka na zegarach i nic nie idzie zrobić.
Szczęście miałem, ze na wyjeździe z myjni jest z górki i auto się stoczyło, mogłem zatrzymać się na boku i ogarnąć, co się dzieje. Na początku nie miałem pojęcia, co się dzieje. Ale zwróciłem uwagę na napięcie na aku przy próbie odpalenia auta - 7.9V.
Dobrze, że myjnia koło domu, więc żona zaraz podwiozła mi starter - teraz już zostaje na stałe w aucie, będę tylko go co jakiś czas doładowywał. Zaraz zamawiam nowy aku, a rachunek oddaje do sprzedawcy - auto jest na gwarancji, a nie chce, żeby mi znowu zamontowali gówno - w raporcie serwisowym wykonanym przed odbiorem był wpis, że wymienili aku. Tyle warte są te tureckie szroty.